|
Najnowsze wpisy
Najnowsze komentarze
Plotki i ploteczkithorboss2007-07-17 17:10
Gdy od rana słońce piecze niemiłosiernie, jest duszno i gorąco, a noc też nie przynosi ulgi, trzeba znaleźć sposób, by przetrwać ten gorący czas. Jak? Wypróbuj nasze rady, a zobaczysz, że życie stanie się znacznie znośniejsze.
1. Na plażę zabieraj parasol. Chroń skórę przed słońcem. Wklep w nią krem z filtrem. Zapobiegnie on jej wysuszeniu i oparzeniu słonecznemu. Jest to szczególnie ważne dla osób o jasnej karnacji, gdyż ich skóra jest wyjątkowo wrażliwa.
2. Noś przewiewne, luźne ubrania. Najlepsze są z bawełny, lnu, etaminy, koniecznie w jasnych kolorach. Odbijają promienie słoneczne, więc jest w nich chłodniej. Unikaj rzeczy z włókien sztucznych, np. z bistoru albo lycry. Nie przepuszczają powietrza i będziesz się w nich jeszcze bardziej pocić. 3. Chłodź twarz, rozpylając na nią płyn orzeźwiający. Natychmiast doznasz uczucia świeżości. Kosmetyk można stosować na makijaż. 4. Codziennie wypijaj przynajmniej 2-3 l płynów. Przede wszystkim niegazowanej, średniomineralizowanej wody oraz świeżo wyciskanych soków owocowych i warzywnych. Unikaj kawy, coca-coli i alkoholu, bo po nich więcej się pocisz. 5. Pomyśl o zmęczonych nogach. Zamień szpilki na pantofle z płótna lub sandały. Jeśli nosisz obuwie z tworzywa sztucznego, posyp stopy talkiem - zapobiegnie to ich odparzeniu. Nogi posmaruj żelem lub pianką chłodzącą. 6. Na noc wybierz bieliznę z satyny. Daje uczucie chłodu, nie przylepia się do ciała i pozwala mu oddychać. 7. Unikaj przebywania na ulicy w najgorętszej porze, czyli w godzinach 10-14. Jest to szczególnie ważne dla osób starszych i chorych na serce. 8. Stosuj kosmetyki z jednej linii zapachowej. Może to być chłodzący żel pod prysznic, chłodzący krem do ciała, a na koniec dezodorant lub orzeźwiająca woda, którą wklep w ciało. Kosmetyki o różnych zapachach mogą stworzyć piorunującą mieszankę woni. 9. Jedz owoce i jarzyny. To one powinny królować teraz w twojej kuchni. Pocąc się, tracimy cenne składniki mineralne i wodę. Dlatego szczególnie poleca się arbuzy i melony. Ciężkostrawne kotlety schabowe lub tłuste sosy powinny zaczekać do jesieni.
10. Chroń dziecko przed palącymi promieniami słońca. Nie pozwól, aby przebywało na dworze bez nakrycia głowy, gdyż może nabawić się udaru słonecznego. Skórę dziecka nasmaruj preparatem o wysokim współczynniku filtra tzw. sun blockerem. Skóra malca jest delikatniejsza niż osoby dorosłej. Niemowlęta do 6. miesiąca życia w ogóle nie powinny przebywać na słońcu. Ich skóra nie ma jeszcze mechanizmów obronnych przed promieniowaniem UV. 11. Na spacer z dzieckiem koniecznie zabierz wodę w sprayu albo wilgotne chusteczki. Możesz nimi przetrzeć spocone ciałko malucha, a wodą spryskać mu rozgrzaną buzię. 12. Ubieraj dziecko w lekkie, przewiewne ubranka. Najlepsza jest bawełna. U niemowląt odzianych w zbyt grube ubrania mogą wystąpić potówki, czyli drobne, czerwone krostki. 13. Hamuj aktywność swego dziecka. W czasie zabawy nie czuje zmęczenia. Ale może nastąpić przegrzanie organizmu objawiające się m.in. skurczami mięśni. Gdyby tak się stało, posadź dziecko w chłodzie, daj mu pić, połóż zimny kompres na bolące mięśnie. 14. W podróż samochodem z dzieckiem staraj się wyruszyć jak najwcześniej rano (chyba że masz samochód z klimatyzacją). Wtedy jest szansa, że na miejsce uda ci się dotrzeć przed południem. 15. Kilkuletniemu dziecku w upał jest bardziej gorąco niż dorosłemu, gdyż jest od niego bardziej ruchliwe i więcej się poci. Utratę płynów koniecznie trzeba uzupełniać. Idąc na spacer, weź butelkę z wodą mineralną, sok, kompot, najlepiej niesłodzone. Cukier jedynie wzmaga pragnienie. Jeśli karmisz piersią, twoje mleko to świetny napój dla niemowlęcia. W upał pozwól mu ssać, kiedy tylko sobie tego życzy.
16. Klatkę z chomikiem, królikiem, papużką lub innym małym ulubieńcem umieść w cieniu. Zwierzęta też źle znoszą upał i wskutek przegrzania mogą mieć problemy z oddychaniem. Nie należy jednak stawiać klatki blisko klimatyzatora. Nawet w upał może być tam zbyt zimno. 17. Podróż w upale to dla zwierząt dodatkowy stres. Dlatego jeśli musisz wyjechać, najlepszym rozwiązaniem jest poprosić kogoś z rodziny albo ze znajomych, aby się zaopiekował twoim pupilem. Jeśli jednak decydujesz się zabrać go ze sobą, to podróżując samochodem z kotem, tchórzofretką czy chomikiem, ustaw kontenerek z nim w takim miejscu, by nie padało na niego słońce. Psa ulokuj na tylnym siedzeniu. Co godzinę daj zwierzęciu pić albo przynajmniej zwilż mu pysk. Dobrze jest robić małe przerwy w podróży i wyprowadzać zwierzę na chwilę na powietrze. 18. Papużka koniecznie musi mieć wodę do kąpieli. Ten ptaszek lubi się kąpać, a w upał będzie to dla niej dodatkową ochłodą. 19. Gdy twój czworonożny pupil zostaje sam w domu, nie zamykaj łazienki. Łazienka w upał to najchłodniejsze miejsce w mieszkaniu. Pies albo kot, szukając ochłody, na pewno chętnie się tam położy. 20. W gorące dni najlepsza jest sucha karma. Nie psuje się, więc bez obawy można zostawić w miseczce jedzenie na zapas. 21. Również zwierzę może ulec przegrzaniu. Objawy to: bardzo szybkie dyszenie i otwarty pysk. Posadź zwierzę w cieniu i zrób mu chłodny kompres, kładąc na karku wilgotny ręcznik. W ten sposób obniżysz nieco temperaturę jego ciała. Jeśli objawy nie ustępują, koniecznie trzeba pójść ze zwierzęciem do weterynarza.
22. Nie zostawiaj zwierzęcia w aucie. Jeśli już musisz to zrobić, postaw samochód w cieniu i koniecznie uchyl okno - zwierzak może się udusić z braku powietrza. 23. Zwierzę musi mieć w upalne dni nieograniczony dostęp do wody pitnej. Zwierzęta też się pocą, choć inaczej. Kotom i psom pocą się poduszeczki łap. Tracą też wodę, oddychając szeroko otwartym pyskiem. Dlatego miseczka pełna świeżej wody o temperaturze pokojowej musi zawsze stać na podłodze. Zwierzęta nie lubią wody gazowanej, a zbyt zimna może im zaszkodzić. Dlatego nie należy jej schładzać, wrzucając do niej kostki lodu. Jeśli twój kot czy pies lubi mleko, możesz mu je podawać w upał. Powinno mieć temperaturę pokojową, po wyjęciu z lodówki niech postoi więc parę minut, aż się ogrzeje. 24. Żaden dywan nie lubi słońca. Padające na niego promienie słoneczne sprawią, że jego kolory wyblakną. Dlatego zwiń go częściowo albo odsuń od okna. 25. Wygodne rozwiązanie to klimatyzator. Nie wszyscy jednak dobrze reagują na klimatyzację. Czasem gwałtowne przejście z zimnego do gorącego pomieszczenia może skończyć się przeziębieniem. Bezpieczniejszym rozwiązaniem jest wentylator. Ma też tę zaletę, że łatwo możesz go przenieść z miejsca na miejsce. 26. Zasłoń okna, zaciągając zasłony, rolety czy żaluzje. W mieszkaniu nie jest wtedy tak gorąco. Nie zamykaj jednak okna, bo musi być dopływ świeżego powietrza.
27. Chroń kwiaty przed palącym słońcem (z wyjątkiem kaktusów i palm). Zdejmij je z parapetu i postaw za firanką (dzięki temu będzie na nie padać rozproszone światło) lub z dala od słońca. Promienie słoneczne mogą wypalić w liściach fikusa czy fiołka afrykańskiego brązowe plamy. 28. Częściej podlewaj rośliny i to zarówno w domu, jak i na balkonie. One też w upał tracą więcej wody. Dobrze zrobi im podlewanie dwa razy dziennie - rano i wieczorem. 29. Ustaw komputer w chłodnym miejscu. Jeśli będzie stał na słońcu lub w rozgrzanym jak patelnia pomieszczeniu, przegrzeją mu się obwody i może zacząć szwankować. 30. Kwiaty na balkonie chroń przed bezpośrednim działaniem słońca, montując markizę lub parasol. Przez materiał słońce i tak do nich dotrze, ale nie będzie już tak palące. Źródło: Naj
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2007-07-16 11:33
Czuje się szczęśliwa/szczęśliwy, ale wszystkim, którzy chcieliby zmienić płeć, zdecydowanie odradza.
Miranda Ponsonby czeka na mnie zgodnie z planem przy bramkach biletowych na stacji Kettering. Grupa innych osób także oczekuje na przyjezdnych z pociągu, ale Ponsonby zdecydowanie wyróżnia się z tłumu. Po pierwsze jest wyjątkowo wysoka, ma ponad metr osiemdziesiąt, a poza tym jej strój wygląda dosyć krzykliwie. Ta sześćdziesięcioparolatka ma na sobie krótką, kwiecistą koszulkę bez rękawów oraz luźną czarną spódnicę, odsłaniającą jej długie nogi oraz opaleniznę z niedawnych wakacji we Francji
Poznaję ją od razu – jej fotografia w stroju pielęgniarki zamieszczona była w roboczym wydruku wspomnień "Stworzenie Mirandy", które czytałem w pociągu. Były tam i inne zdjęcia: portrety w sepii przedstawiające przystojnego młodego oficera kawalerii, w pełnym umundurowaniu i w khaki na pustyni, chyba podczas transportu broni. Miał tę samą twarz, co kobieta machająca do mnie teraz, gdy wsuwam bilet do bramki. Miranda Ponsonby jest transseksualistą, a jej wspomnienia opisują długą drogę, jaką przebyła oraz cenę, którą musiała zapłacić: utratę rodziny i przyjaciół. Przez pierwsze 50 lat życia nazywała się Rhodri Ponsonby. Urodzony w rodzinie z klasy wyższej z bliskimi koneksjami z rodziną królewską, wysłany w wieku siedmiu lat do internatu, prowadził życie bardzo konwencjonalne, nawet jak na standardy swojej klasy społecznej. Po służbie w elitarnej Brigade of Guards ożenił się, miał dwóch synów i osiadł w Leicestershire na ponad stu hektarach, by poświęcić się farmerstwu i polowaniom. Rhodri miał jednak tajemnicę, której nie mógł nikomu wyjawić. Od najmłodszych lat wiedział, że w środku jest dziewczynką. – Myślę, że zawsze uważałam się za inną – mówi Miranda, wioząc mnie swoim sportowym kabrioletem. – Pamiętam, jak miałam trzy lata i niania zabrała mnie do lekarza, bo było coś nie tak z moimi genitaliami. Siedziałam w wannie z różowym płynem i czułam, że jestem dziewczynką, a gdzieś tam zaszła wielka pomyłka. Nie jest jasne, dlaczego Ponsonby siedziała w różowym płynie. Oboje jej rodzice nie żyją, więc tego nie wyjaśnią, a jeżeli chodzi o brata Mirandy… "byliśmy kiedyś bardzo blisko, ale ten idiota przeszedł na katolicyzm i nadal wysyła listy zaadresowane do Rhodri’ego Ponsonby". Jeżeli chodzi o lekarza, pewnie nie było to nic poważnego – mogło chodzić o niezstąpienie jądra. Ale Rhodri właśnie wtedy po raz pierwszy zorientował się, że jest kobietą. Ta świadomość nigdy już go nie opuściła, bez względu na to, jak mocno próbował ją wyprzeć. – Pamiętam, jak zostałam kapitanem szkolnej jedenastki krykieta. Pomyślałam: "Nieźle, jak na dziewczynę" – wspomina. Trzydzieści lat małżeństwa było, jak twierdzi, "zadowalające". Miranda nie mówi wiele więcej na temat swojej byłej żony, Jane. Nie odzywają się do siebie. – Jej wybór, nie mój. Ale zanim zdąży mi się zrobić żal jej byłej żony, Ponsonby zaznacza, że dopiero po rozpadzie małżeństwa zdecydował się zrobić coś ze swoim-nieswoim ciałem. – Zrobiłam już wszystko, co mogłam dla mojej rodziny, więc nagle postanowiłam zrobić coś dla siebie. Mówi to takim tonem, jakby chodziło o podróż dookoła świata czy zapisanie się na wieczorowe studia dla seniorów. I właśnie to uderza najbardziej w Mirandzie Ponsonby i jej wspomnieniach. Swoją niezwykłą historię opowiada rzeczowym tonem, okraszonym dużą dawką czarnego humoru, który mógłby kojarzyć się z opisem kiepskiego dnia w pracy. Choć operacje zmiany płci wciąż należą do rzadkości, to przecież nie jedna Miranda przeszła chirurgiczny zabieg czy terapię hormonalną. Jej zdolność do śmiania się z własnego doświadczenia takiej właśnie sytuacji jest jednak wyjątkowa. Opowiada na przykład, jak po operacji, 15 lat temu, starała się o przyjęcie na szkolenie dla pielęgniarek w pobliskim szpitalu Leicester Infirmary.
– Mniej więcej mnie przyjęto – wspomina. – Ale powiedzieli: "ponieważ pani ma swoje lata, musimy wysłać panią na badanie lekarskie". Lekarz mnie przebadał. Byłam zdrowa, bo zawsze byłam – w końcu pracowałam 30 lat na farmie. A potem powiedział: "Czy przechodziła pani jakieś operacje?" A ja jak ostatnia idiotka mówię: "Tylko jedną – zmiany płci". Wtedy ten dupek spanikował. Przekazał wiadomość: "Spytajcie panią Ponsonby o jej płeć". To zaalarmowało wszystkich. W końcu oznajmili: "Nie możemy pani przyjąć". Miranda została ostatecznie przyjęta do londyńskiego Guy’s Hospital – ale nauczyła się po drodze, że jedynym sposobem osiągnięcia czegokolwiek jest ignorowanie ciekawskich spojrzeń i niezdradzanie się ze zmianą płci. Dlaczego więc teraz wyszła z ukrycia, pisząc książkę, która – choć jeszcze w formie rękopisu – wzbudziła już zainteresowanie wydawców, a nawet filmowców? – Musiałam to zrobić – mówi krótko i bez większych emocji. – Czuję, że wprawię wszystkich w ambaras. Wyszukane słownictwo wskazujące na jej uprzywilejowane pochodzenie urozmaica naszą rozmowę i podobnie jak jej humor, może odwracać uwagę od powagi opisywanych przez nią spraw. Jednakże za karykaturą, a nawet wielokrotnym wypieraniem się przez Mirandę pewnych rzeczy, kryje się opowieść o miażdżącym ostracyzmie i nieodłącznym braku pewności siebie. To do świata lokalnej śmietanki towarzyskiej, emerytowanych oficerów, myśliwych, strzelców, wędkarzy, którzy kiedyś byli jej przyjaciółmi, Ponsonby chce skierować "Stworzenie Mirandy". – Czuję jakąś potrzebę zrehabilitowania się albo przynajmniej wyjaśnienia. To także jeden z powodów, dla których zaczęłam być pielęgniarką – żeby robić coś dobrego. (…) Miejscowi ludzie, których uważałam przez 30 lat za przyjaciół, ludzie, z którymi Jane i ja żyliśmy przez tyle lat, będąc rodzicami chrzestnymi ich dzieci, a oni naszych – nikt z nich nie chce teraz mieć ze mną nic wspólnego. Myślą, że jestem wariatką. (…) Ponsonby nie obracała się w liberalnym otoczeniu, więc jej oczekiwanie akceptacji ze strony dawnych znajomych można uznać za przejaw naiwności. Za tę naiwność Miranda zapłaciła jednak bardzo wysoką cenę. Musiała pogodzić się z nowymi, mniej bliskimi stosunkami ze swoimi synami. Nie została zaproszona na ślub jednego z nich – "zniewaga dla pułku" to określenie, jakiego używa w swoich pamiętnikach tuż przed przytoczeniem przezabawnej opowieści o okolicznościach poznania swojej przyszłej synowej – gdy robiła siusiu w ogrodzie swojego syna. Rzadko też widuje swoje wnuki, mimo że kupiła jacht na wodach Norfolk Broads, w nadziei, że będzie jej wolno spędzać tam z nimi wakacje. A drugi syn? – Przekazałam farmę Rupertowi – mówi. – Kiedyś, już po operacji, zadzwonił do mnie późno w nocy i powiedział, że krowa nie może urodzić. Byłam półprzytomna, bo właśnie skończyłam długą zmianę na oddziale, ale przyjechałam, przeszłam tę dobrze znaną mi z przeszłości ścieżkę i wydaje mi się, że stałam się wtedy z powrotem Rhodrim. Kiedy już byłam w obórce, zaczęłam zdejmować koszulę, jak za dawnych czasów. Cielenie to bardzo ciężka robota – trzeba włożyć rękę aż do ramienia. Wtedy zauważyłam, że Rupert gapi się na mnie. I nagle olśniło mnie, że najprawdopodobniej nie jest normalne, gdy pani stoi rozebrana do pasa, i to bez swojego biustonosza w rozmiarze 38DD. Na pewno nie przed własnym synem. Jak Rupert teraz do niej się zwraca? – Och, czasem "Mirando". Częściej – "tato". Jak się okazuje, Ponsonby nie trwoni czasu na emocjonalne subtelności. Ci, którzy w literackich wspomnieniach poszukują refleksyjnej podróży w głąb siebie, tu będą zawiedzeni. (…) Czy Miranda czuje się szczęśliwsza teraz, po zmianie płci? – Nie. Byłam szczęśliwa przedtem i jestem szczęśliwa teraz. Nigdy nie należałam do osób, które wpadają w fatalny nastrój przez jakieś problemy, chociaż muszę przyznać, że wtedy byłam już wykończona pracą na farmie. Potrzebowałam nowego wyzwania i to było fantastyczne wyzwanie. (…) – Cena, którą zapłaciłam – jeżeli tak mam to ująć – jest taka, że nie ma już nikogo takiego jak ja. Kiedy byłam w szkole, w wojsku, na farmie czy na polowaniu, zawsze był ktoś podobny do mnie. Teraz jestem całkowicie zdana na siebie. Pytam Mirandę, co poradziłaby ludziom czytającym ten artykuł i zastanawiającym się nad zmianą płci. Odpowiedź jest natychmiastowa: – Nie róbcie tego.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2007-07-16 11:28
Przyjęcie weselne gwiazdy to wielki finał planowanego wydarzenia. Jako że budżet zwykle nie jest problemem, w sprawach ślubnych można pozwolić sobie na rozrzutność.
Przyjęcie weselne gwiazdy to wielki finał planowanego wydarzenia. Jako że budżet zwykle nie jest problemem, w sprawach ślubnych można pozwolić sobie na rozrzutność. Ale to poziom zainteresowania odróżnia przyjęcia gwiazd od innych przyjęć nawet tych bardzo bogatych. Sławni projektanci osobiście nadzorują przygotowanie szytych na zamówienie sukni ślubnych. Najsławniejsi szefowie kuchni ściągani są do obsługi cateringu. I nawet miejsce wydarzenia, zwykle niedostępne lub zbyt drogie dla ogółu społeczeństwa staje się dla osób sławnych przedmiotem pożądania. W premierowej analizie Forbesa, 20 najdroższych ślubów gwiazd, zbadano najważniejsze ceremonie podczas ostatnich 20 lat. (W oszacowaniach nie uwzględniono inflacji). Analizowano wszystkie główne elementy ślubu i przyjęcia takie jak miejsce, kwiaty, catering, rozrywka i suknia ślubna. (Nie uwzględniono podróży poślubnych). Forbes uwzględnił jedynie te śluby, na temat których dostępne były informacje.
Tam, gdzie było to możliwe, uwzględniono tzw. inne koszty. Np. Donald Trump i Melania Knauss do obsługi swojego wesela wynajęli ekskluzywnego florystę Prestona Bailey. Wysokość jego stawek rozpoczyna się zwykle od 100 000 dolarów (276 865 zł). (Można to porównać z kosztem typowego amerykańskiego wesela wynoszącym w przybliżeniu średnio 26 800 dolarów (74 200 zł).
Liczby na tej liście są możliwie najdokładniejszymi oszacowaniami opartymi o dostępne informacje. Forbes dołożył wszelkich starań, prosząc sławne osoby z listy o informacje zwrotne i komentarze. Forbes, w oparciu o dostępne informacje, określił dodatkowe parametry decydujące o pozycji na liście.
Do zbierania informacji użyto także relacji, przyznanych na zasadzie wyłączności, pochodzących od różnorodnych czasopism — aktualnie takie relacje są powszechne podczas ślubów gwiazd. W niektórych przypadkach osoby sławne przekazywały w formie darowizn zyski ze sprzedaży swoich ślubnych zdjęć. Magazyn People przypuszczalnie zapłacił milion dolarów (2 768 652 zł) za prawo do wyłącznego wstępu na wesele Elizabeth Taylor i Larryego Fortenskyego na ranczo Neverland Michaela Jacksona. Później Taylor przekazała pieniądze na badania nad AIDS. Sądzi się, że Paul McCartney i Heather Mills odrzucali rozmaite oferty dotyczące relacji ze ślubu. Natomiast sprzedawali zdjęcia ze swojego ślubu w 2002 roku każdemu, kto chciał zapłacić 1600 dolarów (4430 zł) i przekazywali zyski na swoje fundacje dotyczące zwierząt domowych.
Jednym ze sposobów kontrolowania przez gwiazdy burzy rozpętanej przez media wokół ślubu jest sprzedaż praw do relacji. Na czas swojego ślubu z Elin Nordegren Tiger Woods pokrzyżował plany paparazzi, wynajmując cały kurort Sandy Lane na Barbados włącznie z jedyną firmą na wyspie wynajmującą helikoptery.
Jednak inne sławne pary kochają być w centrum uwagi. Nieszczęśliwe zaślubiny Lizy Minnelli i Davida Gesta w 2002 na Manhatanie nieomal spowodowały zatrzymanie ruchu w mieście z powodu karawany limuzyn dowożących do kościoła gości takich jak Mia Farrow, Diana Ross i Michael Jackson (był drużbą). Następnie, aby dotrzeć na ceremonię, goście musieli przedzierać się przez bataliony fotoreporterów.
Podczas ślubu Mariah Carey i szefa Sony Music Tommy’ego Mottoli w 1993 roku panna młoda paradowała przed fotoreporterami i obserwatorami wystrojona w zaprojektowaną przez Verę Wang, bufiastą, jedwabną suknię w kolorze kości słoniowej zakończoną ponad 8-metrowym trenem i zwieńczoną inkrustowaną diamentami tiarą na wzór księżnej Diany. (Na tym porównania się nie kończą. Pięćdziesiąt dziewczynek rzucających kwiaty towarzyszyło jej, kiedy stąpała po ślubnym kobiercu nowojorskiego kościoła św. Tomasza wypełnionego śpiewem chóru chłopięcego).
Marc Anthony i Dayanara Torres, którzy odnowili swoją przysięgę w San Juan w 2002 roku, zorganizowali przyjęcie w Cuartel de Ballaja, hiszpańskim garnizonie wybudowanym w 1854 roku. To jest praktycznie niedostępne, a na pewno niezwykłe miejsce na wesele. Gwiazdy, ogólnie rzecz biorąc, uwielbiają najbardziej wyjątkowe miejsca akcji na planecie dla swoich uroczystości i przyjęć.
Powracający motyw to zamki. Sześć par z listy weszło w związki małżeńskie w otoczeniu jak z bajki. Zarówno Madonna, jak również aktorka Ashley Judd wyszły za mąż w szkockim zamku Skibo, aktualnie siedzibie klubu sportowego. Koszty zakwaterowania dla osób niebędących członkami klubu wynoszą około 2200 dolarów (6091 zł) za dobę. Tom Cruise i Katie Holmes pobrali się w prywatnym zamku Odescalchi we włoskiej miejscowości Bracciano w listopadzie 2006 roku. Arun Nayar i Elizabeth Hurley zorganizowali dwie małżeńskie ceremonie w marcu, za każdym razem w zamkach. Pierwsza ceremonia odbyła się w Wielkiej Brytanii w zamku Sudelley w Gloucestershire. Kilka dni później druga hinduska ceremonia miała miejsce w pałacu Umaid Bhawan, w którym apartament osiąga cenę 10 000 dolarów (27 689 zł) za noc.
Kolejnym popularnym miejscem na ślub jest przydomowy ogródek. Tori Spelling i Charlie Shanian pobrali się w 2004 w posiadłości mierzącej ok. 5200 m2 w Beverly Hills należącej do ojca panny młodej, sławnego producenta Aarona Spellinga. Elton John i David Furnish świętowali w 2005 swój związek w posiadłości Windsor Johna, gdzie goście kłębili się pod dwoma olbrzymimi namiotami wystawionymi na trawniku. Liz Taylor poślubiła Larryego Fortenskyego na ranczo Neverland Michaela Jacksona w kalifornijskiej miejscowości Los Olivos. Brad Pitt i Jennifer Aniston pobrali się w 2000 roku w posiadłości Malibu producenta telewizyjnego Marcy’ego Carsey’ea. Donald Trump i Melania Knauss w 2005 roku zorganizowali przyjęcie weselne w sali balowej urządzonej na wzór Wersalu w posiadłości Trumpa Mar-a-Lago w Palm Beach na Florydzie.
Na dowód, że „swój ciągnie do swego” gwiazdy często werbują swoich sławnych przyjaciół do pomocy przy weselu. Madonna zaangażowała projektantkę Stellę McCartney (córka Paula) do zaprojektowania swojej sukni ślubnej. Tom Cruise zapewnił sobie udział swego przyjaciela Georgio Armani’ego w roli projektanta sukni ślubnych Katie Holmes (były dwie suknie). Niezwykła gwiazda kuchni Wolfgang Puck zajmował się cateringiem na przyjęciu Tori Spelling. W karcie dań: pieczeń z żeberek jagnięcych w ziołach. Natalie Cole śpiewała „Unforgettable” na przyjęciu Lizy Minnelli i Davida Gesta, a zespół pop-rockowy Hootie & the Blowfish występował na weselu Tigera Woodsa.
Jednakże nawet gwiazdy nie mogą kupić gwarancji na trwałość małżeństwa. Czterdzieści procent małżeństw z tej listy w końcu się rozpadło. Być może nawet w Hollywood nie można kupić miłości.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
|